Czasem zdarza się (oczywiście, nie mnie ;), że czarnoprochowy strzelec w ferworze walki zapomni przed włożeniem pocisku nasypać do lufy prochu. O ile uda się taki pocisk wystrzelić podsypując nieco drobnego prochu przez kominek, to dobrze. W niektórych rodzajach broni ładowanej odprzodowo zdarza się też wykręcany korek lufy. Dzięki temu można taki pocisk poprostu wypchnąć. Prawdziwy problem zaczyna się wtedy, kiedy lufa jest zakorkowana na stałe a pocisk nie daje się wystrzelić przez zasypanie kominka. Wówczas należy skorzystać z tzw. grajcara, czyli rodzaju “korkociągu” który wkręca się w pocisk i umożliwia jego wyciągnięcie z lufy. Niestety, jest to metoda dość często powodująca uszkodzenia gwintu lufy, zarysowania itp. Jakiś czas temu spotkałem się z potrzebą opróżnienia lufy z dwóch pocisków i znajdującego się pomiędzy nimi prochu. Ktoś (no przecież nie ja ;) zapomniał nasypać prochu przed wbiciem pocisku, następnie wystrzelił tenże pocisk zasypując kominek (w każdym razie tak mu się wydawało), a w końcu ponownie naładował karabin, tym razem już z prochem. Wystrzelić takiego zestawu nijak się nie dało. W trosce o stan lufy grajcar też raczej nie wchodził w rachubę.
(więcej…)







