
W ramach powszechnego tryndu do krzewienia patriotyzmu, nabyłem byłem Patriota. Czyli czarnoprochowy pistolet tarczowy dość podłej klasy, za to w przystępnej cenie. Ma przyjemnie działający przyspiesznik i dość precyzyjne, regulowane przyrządy celownicze. Lufa w kalibrze .45 z niezbyt głębokim i “wyrazistym” – za to szybkim gwintem 1/16”, powinna umożliwiać dziurkowanie pola 10 i najbliższych okolic. Tyle teoria ;) Co pokaże praktyka, okaże się niebawem, wkrótce pierwsza wizyta na strzelnicy z nowym nabytkiem.








